Większość z nas kojarzy nurkowanie z kolorowymi rafami w wodach Indonezji, Egiptu czy Archipelagu Fidżi. Tymczasem również polski Bałtyk ma w tej kwestii wiele do zaoferowania. Doskonałym tego przykładem są okolice Zatoki Gdańskiej.
Nurkowanie w Bałtyku to przede wszystkim doskonałe miejsce dla miłośników wraków i podwodnej historii. Większość zatopionych statków pochodzi z okresu II wojny światowej. Niestety, leżą one na sporych głębokościach, do których trudno dotrzeć nawet zaawansowanym nurkom.
Co warto zobaczyć na dnie Bałtyku? Na pewno wraki statków Delfin i Groźny, które zostały celowo zatopione przez polską Marynarkę. Znajdują się one w okolicach Jastarni. Obecnie można je zwiedzać na głębokości ok. 20 m, przy czym ich położenie jest doskonale oznakowane. Nurkowie nie muszą więc się obawiać sieci rybackich, niebezpiecznych dla ich zdrowia i życia.
Innym popularnym statkiem, zatopionym podczas II wojny światowej, jest Franke. Wrak leży na głębokości ok. 60 m, w związku z czym polecany jest nurkom technicznym. W jego wnętrzu znajduje się zarówno uzbrojenie z czasów wojny, jak i szczątki ludzkie. Z tego też względu Franke polecany jest ludziom o mocnych nerwach.